- Ty świnio! Oszuście! Kłamco!-dziewczyna nie potrafiła wydusić z siebie więcej, nie potrafiła mówić przez łzy. Trzasnęła drzwiami dormitorium dziewcząt i opadła na łóżko.
- Hermiona, błagam.-Ron stał przed zamkniętymi drzwiami. Między jego sztucznie czułymi słowami słychać było ciche przekleństwa.
Hermiona tylko czekała, aż otworzy drzwi. Nie mógłby tam wejść, ale z chęcią patrzeć na jej ból przez próg-owszem. Chciała tylko pochwycić najcięższy z podręczników do eliksirów i rzucić nim prosto w Rona. Czuła pustkę. Pustkę, pustkę, pustkę. Jakby ktoś wyciągnął z niej wszystkie uczucia. Jakby ten cały Weasley owinął ją wokół palca i przejął wszystko, co dobre. Bicie serca. Gdzie ono jest? Uciekło razem z tym łajdakiem. Najwyraźniej też kłamało. A Harry? On jej powiedział, że ją kocha. A ona była taka głupia. Mówiła „nie”, by być z Ronem, który nigdy nie powiedział jej „KOCHAM”. Dziewczyna dławiła się łzami. Do jej uszu dobiegły przekleństwa zza drzwi, a potem...
- Jak ty mogłeś?! Ona ci ufała! Łajdaku!
- A ty co? Zostawiłeś moją siostrę tylko po to, żeby się przystawiać do Hermiony, tylko i wyłącznie, żeby nam przeszkodzić!-odparował Weasley.
- Chociaż byłem szczery! Kocham Hermionę, myślałem, że się nią zaopiekujesz i pogodziłem się z tym, że nie jest ze mną. Nie to, co ty! Tej wspaniałej Lovegood się zachciało! Wiedziałem, że nie chcę być z Ginny, więc jej to powiedziałem. Ty nie potrafiłeś, tchórzu!
- Opanuj się, głupi okularniku.
- Na nic więcej cię nie stać? Na nic? Bronię tego, co w moim życiu najważniejsze, a nie porzucam byle gdzie!-odgryzł się Harry.
- Odwal się!-ryknął Ron w niepokonalnej furii.
Podoba mi się czekam na dalszy ciąg :)
OdpowiedzUsuńFajne, aczkolwiek radziłabym pisać każdą wypowiedź w oddzielnej linijce. Będzie się lepiej czytało.
OdpowiedzUsuńDziękuję, właśnie kombinuję, jak to zrobić, bo nie jestem wtajemniczona. Szkoda, że nie enterem :')
Usuń